Plik Małpa x Miuosh x O.S.T.R. Słowa (KuKiS Blend).mp3 na koncie użytkownika avanturnica • folder Blendy • Data dodania: 11 lis 2017 Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.
Edzio x Majo - Nie Będę Twoim Przyjacielem (Barti Blend Chwilo Trwaj (Barti Blend) - QBIK "kilka przypałów niepotrzebnych spięć setki melanży i bekowych zdjęć przy barze kilka tych złamanych serc co wspominają chwile z tamtych przepięknych miejsc cały czas marże o tym wszystkim co jeszcze mógłbym"
Co byś wolał?Być bogatym i otaczać się mnóstwem kobiet, które lecą tylko na Twoją biednym, ale inteligentnym i znaleźć miłość swojego byś wolał?Być bardzo totalnie byś wolał?Mieć duże powodzenie u wielu męskich byś wolał?Chodzić na siłownię, być na ścisłej diecie i ciągle dbać o swoją naturalnie chudym i nie móc zbudować masy byś wolał?Być z dziewczyną 2/10 z wyglądu, ale sympatyczną, inteligentną i z dziewczyną 10/10 z wyglądu, ale dziecinną i byś wolał?Mieć 170 cm 205 cm byś wolał?Dołączyć do wojska i narażać swoje życie dla jako marynarz i wypływać na otwarte morze na kilka byś wolał?Starzeć się tylko z Twoje ciało się starzeje oprócz byś wolał?Być mistrzem w swojej ulubionej znanym i cenionym byś wolał?Mieć garaż pełen wymarzonych nieograniczoną wiedzę na każdy byś wolał?Na jeden dzień stać dowolnie wybraną jeden dzień stać się dowolnie wybranym wolisz?Dziewczyny w w byś wolał?Być biedny, ale bogaty, ale wolisz?Dziewczyny w bez Zauważyłeś literówkę lub błąd? Napisz do nas.
Stream Kortez X Planet ANM - Zostań ! (SzUsty Blend) by SeKowskyy on desktop and mobile. Play over 320 million tracks for free on SoundCloud.
Czyli moje wrażenia po przeczytaniu książki „Szczęśliwa skóra“. Wrażenia bardzo negatywne, ponieważ, mimo początkowego entuzjazmu do tej lektury, finalnie książka mnie rozczarowała i właściwie nie znalazłam w niej wiele odkrywczej i wartościowej treści. Przynajmniej z mojego punktu złego były dobre początki. Podobało mi się, że autorka proponuje holistyczne podejście. Że nie jest tylko teoretykiem, ale też praktykiem i to, że tak powiem, na dwóch płaszczyznach. Raz, że miała problemy ze swoją skórą, z którymi uporała się sama. Dwa, że założyła firmę produkującą kosmetyki organiczne. No… i to właściwie tyle dobrego. Już w czasie lektury wstępu, w którym autorka opowiada historię swojej skóry, nastąpił pierwszy zgrzyt: Odstawiłam wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne i leki. Byłam zupełnie saute. Pomyślałam sobie, że może i zostanę już na zawsze singielką [ !!! ], a ludzie będą unikali mojego towarzystwa, ale przynajmniej nic nie będzie mnie już ta „cudowna metoda” „zszokowała” autorkę, a ponieważ „wiedziała już wszystko o holistycznej pielęgnacji”, powędrowała do kuchni, żeby zaaplikować oliwę z oliwek na swoją wysypkę, ogolić nogi przy pomocy oleju kokosowego i przepłukać włosy octem jabłkowym. A stąd dzielił ją już tylko krok od założenia firmy, w której tworzyła proste receptury kosmetyków ze składników znalezionych we własnej nawet jeśli wziąć pod uwagę, że książka powstała w USA w 2015 roku, czyli w innych realiach niż polskie i dość dawno temu, nawet jeśli przez te lata na rynku kosmetycznym zaszły ogromne zmiany, to i tak, jak dla mnie, autorka brzmi muszę używać kosmetyków, żeby nie zostać biedną, porzuconą singielką? Serio: muszę ? To jest retoryka, która bardzo mnie w tej książce drażni – ja jako Czytelnik jestem zagubiona, sfrustrowana, zniechęcona i pełna żądań, a autorka wie wszystko i rozwiąże wszystkie moje problemy przy pomocy oleju kokosowego, oliwy i octu… Bo wszystko, co do tej pory słyszałam, było oszustwem, jestem więźniem swoich potrzeb, których nawet nie rozumiem, a autorka nauczy mnie wszystkiego, co najlepsze i czego nie usłyszę w reklamach kremów odmładzających i nie przeczytam w magazynach dla zrozumieć, że życie nie jest fair i jedząc pizze będę gruba i nie dbając o ciało i skórę będę nieatrakcyjna. Muszę skonfrontować się z rzeczywistością i stawić jej czoło. Oczywiście, pod rękę z autorką, która pomoże mi zrozumieć, co jest dla mnie najlepsze. Taka jest tu cały czas forma komunikacji z Czytelnikiem. Rodem z magicznego poradnika o kontra światJest obowiązkowy, krótki rzut oka na skórę, jej budowę i sposób funkcjonowania. Jeśli posiada się minimalną wiedzę w tym temacie, rozdzialik ten nic nowego nie wniesienie. Podobnie jak dosłownie 2-3 zdaniowe definicje paru dolegliwości skórnych takich jak trądzik czy łuszczyca, które to definicje są potrzebne autorce tylko do tego, żeby sprowadzić je do prostej konkluzji – dermatologia ani nie jest w stanie określić przyczyn powstawania tych dolegliwości ani wdrożyć skutecznego autorka nieco się zapętla między pretensjami do Czytelników, że zbyt rzadko odwiedzają dermatologów, a pretensjami do dermatologów, że przepisują leki zamiast… no nie wiem? Oleju kokosowego? Ci dermatolodzy też w końcu wychodzą na się później okaże, autorka kolejny raz jest najmądrzejsza, bo odkryła, a przynajmniej brzmi, jakby właśnie odkryła, że przyczyną tychże dolegliwości skórnych są zaburzenia hormonalne, procesy zapalne i osłabienie systemu immunologicznego. I tu kosmetyki nie pomogą. Zdrowa skóra to zdrowy organizm. Pomoże dieta i zrównoważony styl życia. Słuszne podejście moim zdaniem, ale uważam, że autorka nieco jednak przecenia znaczenie diety nie doceniając jednocześnie roli właściwej pielęgnacji. A, no i znów czepnę się formy przekazu – odkrywanie znów te drażniące tony – autorka robi z Czytelnika paranoika, który ma obsesję na punkcie swojej skóry, wstydzi się jej i nienawidzi, bo prasa nauczyła go wyidealizowanego podejścia. Autorka niby pomoże ten wstyd pokonać, a jak przeczytam książkę, to będę czuła mniej niepokoju w stosunku do swojej skóry i odzyskam nad nią kontrolę… O ile, rzeczywiście, wyphotoshopowane celebrytki nie pomagają w akceptacji własnych niedoskonałości, o tyle ta książka też bynajmniej nie jest narzędziem, które mogłoby w czymkolwiek pomóc. Moim zdaniem, rzecz być najlepszą wersją siebie. Hasło skądinąd dziś popularne. Żeby to osiągnąć, muszę spojrzeć na siebie jako polega na tym, że ludzie uważają, że wszystko, co kiedykolwiek usłyszeli lub przeczytali na temat skóry lub diety, ma zastosowanie w ich indywidualnym przypadku. Kiedy usłyszą, że gluten szkodzi, natychmiast dostrzegają u siebie objawy nietolerancji tego składnika. Gdy wyczytają, że stres i poziom hormonów mają negatywny wpływ na skórę, każdy pryszcz staje się objawem zestresowania lub zaburzeń hormonalnych (…) Może i gluten nie jest naszym przyjacielem, ale w większości wypadków jedzenie chleba nie jest najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić swojej skórze. Kobiety o promiennej, zdrowej cerze nie są wolnymi od stresu, nigdy niemiesiączkującymi robotami na diecie w tym sporo prawdy. Podoba mi się holistyczne spojrzenie, jakie autorka proponuje – spojrzenie, które obejmuje rzut oka na przeszłość, styl życia i dietę rozumiane bardzo szeroko. Jednak nie jest to spojrzenie w żadnej mierze odkrywcze, a cały ten rozdział jest, według mnie, strasznie rozwlekły, nużący i pełen powtórzeń. Można by to wszystko skrócić co najmniej o dieta, dieta…Później autorka skupia się na diecie i wychodzi z propozycją prowadzenia dziennika odżywiania oraz stworzenia na jego podstawie swojej optymalnej diety poczynając od diety eliminacyjnej. Bardzo szczegółowo omawia, jak się do tego zabrać oraz jak przeanalizować taki dziennik, włącznie z przykładową analizą dzienników jej klientek. O ile sam dziennik może być bardzo pomocny, o tyle rady autorki nie są specjalnie pomoce, raczej trywialne i na poziomie – jedz to, po czym czujesz się dobrze… Plus lanie wody w postaci przykładów i historii klientów, którzy pod piórem autorki nie sprawiają wrażenia specjalnie bystrych i potem znów jest o diecie. O diecie, o diecie i jeszcze raz o diecie. Trochę o makroelementach i więcej o mikroskładnikach, które ujęte są nawet w poręczną postać tabeli z informacjami o tym, jak wpływają na nasze ciało i skórę oraz w jakich pokarmach można je znaleźć. Jest lista produktów, które autorka poleca ( zieleninę, szczególnie jarmuż i pokrzywę; owoce; tłuszcze z naciskiem na olej kokosowy, oliwę z oliwek, masło, awokado, sardynki; potrawy kiszone i fermentowane; przyprawy i wodę ) oraz parę prościutkich przepisów, co z tymi produktami zrobić np. chipsy z jarmużu, majonez, domowe mleko orzechowe. Jest również dla kontrastu czarna lista pokarmów, które szczególnie autorkę gryzą ( mleko, także sojowe, smażeninia, przetworzone produkty i dania gotowe, alkohol i .. trzecia porcja czegokolwiek, co już się zjadło). Wszystko to znowu opisane jest dość rozwlekle i nieciekawie… A teraz w końcu przechodzimy do kosmetyków!Trochę późno, jeśli wziąć pod uwagę podtytuł książki „Naturalny program domowej eko-pielęgnacji”, a jesteśmy już na 134 stronie z 240 stron tekstu ( nie licząc indeksu, bibliografii i podziękowań). Rozdzialik pod tytułem „Brzydota przemysłu kosmetycznego” jest zaskakująco krótki i wnosi zaskakująco niewiele. Jest trochę o sytuacji prawnej w USA i o „najgorszych składnikach w historii”. Opis tych składników zrobiony jest w telegraficznym skrócie, bez żadnego odwołania do badań, dosłownie trzy stronki… Ja się nic nowego z tego nie dowiedziałam, podobnie jak z kilku słów, jakie autorka poświęciła analizie INCI… Zresztą słowo analiza jest tu mocno na wyrost… Szczerze mówiąc, na tym etapie lektury nie oczekiwałam już wiele od tej książki, miałam jej powyżej uszu i zastanawiałam się, czy dobrnę do końca i czy jest sens poświęcać na to czas…Przeczytałaś już ponad połowę książki, a ja jeszcze nie powiedziałam Ci nic o produktach służących do pielęgnacji skóry. Istnieje ku temu kilka powodów. Przede wszystkim łatwo zignorować znaczenie diety oraz stylu życia i zamiast tego skupić się na poszukiwaniu kosmetyków, nawet kiedy to, co jemy i jak żyjemy, wywiera na naszą skórę zdecydowanie większy wpływ niż jakikolwiek krem. Kosmetyki to naprawdę bardzo mały kawałek tej układanki (…)Tak autorka tłumaczy ten stan rzeczy. Kilka stron później sama sobie zaprzeczy pisząc o własnej sytuacji „Robiłam wszystko według instrukcji: jadłam tylko zdrowe rzeczy, codziennie ćwiczyłam i używałam naturalnych produktów. A jednak nadal walczyłam z trądzikiem, zapaleniem mieszków włosowych i swędzącą skórą głowy”. Czyli jednak te kosmetyki to nie taki drobiazg… Niejednokrotnie podczas lektury tej książki mam wrażenie, że autorka lubi upraszczać sprawę. Dobiera tylko takie argumenty, jakie w danej chwili pasują jej do wywodu, ignorując zupełnie złożoność kwestii, którą przedstawia i mechanicznie powtarzając jednocześnie, że wszystko nie jest takie proste, ale ona nas ocali…Nadciąga pomoc…!Pierwszą metodą ratunkową ma być detoks kosmetyczny wdrożony chociaż na kilka dni. Natychmiastowy i radykalny lub łagodniejszy trzyetapowy, dla tych biednych niewolników, którzy są uzależnieni od kosmetyków… Osobiście, jestem przeciwniczką detoksu. Uważam, że jeśli odstawi się wszystkie kosmetyki i skóra będzie w lepszym stanie, to nie świadczy o tym, że skóra w ogóle nie potrzebuje kosmetyków, tylko że nie potrzebuje tych, które stosowało się przed detoksem. Słowem, pielęgnacja była źle ustawiona. Wniosek, jaki wyciąga autorka – że wszystkie kosmetyki są be! i trzeba postawić na olej kokosowy, jest, moim zdaniem, mocno przesadzony. Ale autorka już przyzwyczaiła mnie do tego, że przesadzać lubi. Każe myć twarz i włosy samą wodą, ale pozwala używać antyperspirantu…Druga metoda ratunkowa, którą autorka proponuje, to, analogicznie do dziennika odżywiania, prowadzenie dziennika kosmetycznego. To, moim zdaniem, dobry pomysł, by zdać sobie sprawę czego i po co się używa. Ponownie autorka podpowiada, na co zwrócić uwagę przy prowadzeniu dziennika, ale ponownie nie są to zbyt odkrywcze myśli np. że znaczenie mają nie tylko kosmetyki, ale też środki piorące i to jak często dotyka się twarzy. Znów są przykłady analizy dzienników wreszcie trzecia droga ratunku to tworzenie własnych kosmetyków w domowym zaciszu. Tu autorka proponuje 10 bazowych składników, z wyborem których zupełnie nie mogę się zgodzić. Drobnoziarnista sól morska, którą niby miałabym wcierać w trądzik – matko, jak to wysusza i piecze, jeśli macie rozognione zmiany. Ponadto, peelingowanie skóry z aktywnym trądzikiem peelingiem mechaniczym może doprowadzić do jabłkowy, który ma mi niby ograniczyć przetłuszczanie się skóry i nawet nie muszę go zmywać – o ile stosowanie octu punktowo może pomóc, o tyle wcieranie nierozcieńczonego w całą twarz jest fatalnym pomysłem: może zaburzać pH i doprowadzić do kokosowy i oliwa z oliwek, które niby mają nawilżać – oleje same w sobie nie nawilżają, a jedynie zatrzymują nawilżenie w skórze. Jeśli w skórze nawilżenia nie ma, to sam olej tego nie płatki owsiane lub migdały jako peeling – tego bym nawet użyła, ale nie tak jak proponuje autorka. Prezentuje je jako substancje złuszczające, a potem każe wsypać je do kąpieli. No takim sposobem to żadnego sensownego peelingu nie oczyszczona, która miałabym nakładać na wypryski lub miejsca wydzielające brzydki zapach np. stopy – znów, jak w przypadku octu, autorka radośnie pomija kwestię pH, które w przypadku sody jest bardzo wysokie. To w praktyce oznacza, że soda zaburza równowagę skóry i niszczy warstwę lipidową, która jest niezbędna, by uniknąć zaburzeń i kilka opcji, które uważam za sensowne- miód jako maseczka, masło shea jako balsam do ciała ( choć tu autorka wspomina o SPF jakby uważała, że masło shea zapewnia jakąś realną ochronę przeciwsłoneczną ), cukier jako peeling ( tu znowu mam zastrzeżenia, bo autorka uważa, że peeling cukrem i kwasem glikolowym to to samo…) oraz aloes jako antyoksydant, substancja nawilżająca i wspomagająca regenerację. Tu, o dziwo, w pełni się na sukces ?Następnie autorka wychodzi z propozycjami przepisów na kosmetyki z wykorzystaniem tych 10 składników, ale nie tylko, bo również wielu innych kuchennych surowców. Przepisów jest dość sporo – od propozycji oczyszczającego błota, przez preparaty do mycia i demakijażu, toniki, peelingi, kremy, olejki, maseczki, produkty do kąpieli, dezodoranty, perfumy, szampony i odżywki do włosów po pastę do zębów czy płyn do płukania ust. Nie są to przepisy skomplikowane – zwykle 3-4 składnikowe, zwykle wymagające po prostu zwykłego wymieszania wszystkich przepis na określenie tych propozycji, jest, moim zdaniem, mocnym nadużyciem. W każdym razie, według mnie, są to przepisy zupełnie pozbawione polotu. Wymieszanie kilku olejów, rozgniecenie jakiś owocków czy zrobienie peelingu z miodu i cukru to są rzeczy, które robiło się dekadę temu i nie potrzebna była do tego szczegółowa instrukcja zagranicznych i, jak łatwo się domyślić – kwestia składników. Skoro nie podobają mi się surowce, które autorka proponuje, to też nie spodobają mi się przepisy stworzone na ich podstawie. I tak też jest. Żel do mycia twarzy czy szampon na bazie mydła, tonik z alkoholem, krem nawilżający z samych maseł i olei, maseczka z solą… To nie są kosmetyki, które bym zastosowała, a nawet jeśli, to nie tak jak sugeruje moja skóra nie będzie szczęśliwa?Moja będzie, ponieważ puszczę w niepamięć to, co przeczytałam u Adiny Grigore. Gdybym faktycznie miała problemy ze skórą i liczyła na to, że ta książka da mi jakieś światełko w tunelu, to bym się srogo zawiodła. Naprawdę nie wiem, komu mogłabym tę lekturę polecić? Uważam, że może ona więcej zaszkodzić niż pomóc, szczególnie osobom, które czują się zagubione w świecie pielęgnacji. Ogólny chaos, wiele nieścisłości, pomijanie milczeniem istotnych kwestii… To nie jest to, czego potrzebuje ktoś, kto chciałby sam pomóc swojej skórze. To nie jest też książka, która dostarczy jakieś wiedzy, inspiracji czy choćby po prostu umili jesienny wieczór. To jest książka męcząca sposobem podania, nijaka treściowo i kulejąca merytorycznie.
Lyrics, Meaning & Videos: O Czym Śnić (SzUsty Blend), O Czym Śnić, Tak Się Boję O Mnie (SzUsty Blend), Tak się boje o mnie (SzUsty Blend), Wizja Lokalna x Skor - O Czym Śnić (SzUsty Blend)
{"type":"film","id":805,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Tylko+dla+twoich+oczu-1981-805/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Tylko dla twoich oczu 2018-12-11 15:36:42 Znakomicie nakręcony, trzymający w napięciu, z ciekawą, oryginalną intrygą. Jak zwykle świetne lokacje i piękne kobiety. A Moore w roli Bonda, to klasa sama dla siebie. kinoman77_filmweb Podzielam tę opinię. Obok "Szpiega..." jest to chyba najlepszy Bond z udziałem Moore'a. Wspaniale tu zagrał, choćby dlatego, że podszedł do roli na poważnie. wojteczek Zgadza się. Dodałbym do listy jeszcze Zabójczy Widok" Mimo ponad 50-tki na karku Moore trzyma się w nim świetnie, a i sam film jest znakomity. kinoman77_filmweb To prawda. Też trochę stonował w tym filmie swoją rolę względem poprzedniej części, czyli "Ośmiorniczki". Wyszło bardzo dobrze, chociaż partnerka okazała się dość nijaka. kinoman77_filmweb Mnie trochę wynudził ten odcinek wogóle jakiś taki dziwny odcinek ale piękna dziewczyna 007 taka normalna a nie lalka barbie
Edzio x Skor x Onar - Tylko Z Tobą (SzUsty Blend; ja lublu was diewoczki; C-bool nwver go away; Slowo we mnie zamieszkalo; KSHMR, B3nte & Badjack - The Spook Returns (Official Music Video; sokol i pono w aucie; więcej
TEKST:(Edzio)Wspominam ten moment, nasze spotkanie pierwszeJuż wtedy obiecałem sobie, że tego nie spieprzęI może to bardzo głupie, albo chociaż trochę śmieszneAle dalej chyba łudzę się, że coś z tego będzieChoć nie znaliśmy się długo, byłaś bliską mi osobąPrzez ten okres, nie widziałem świata poza TobąI dalej go nie widzę, nie wiem jak sobie ten ból, kiedy uczucia biorą nad Tobą władzę?Mogłaś być tą jedyną, byłaś moim ideałemA najgorsze w tym wszystkim, jest to, że jesteś nim dalejKażdy Twój ból czułem na sobie, kiedy Cię pocieszałemI mogłem go czuć podwójnie, żebyś Ty nie czuła wcaleChoć po mału przeczuwałem, że im będę lepszy ibardziej idealny, tym prędzej coś się spieprzyDziś stoję pod Twoim domem, czuję złych emocji faleI patrzę na próg drzwi, w których ostatnio Cię całowałemI nie mogłem zapamiętać, gdzie dokładnie mieszkasz właśnie54 - teraz trafiłbym tam zawsze, i stoję tu na śnieguChociaż odzież już przemokła, to nie czuję mrozu, jedynie ten mocny ból od środka, i nie czuję śniegu, którywpada przez rozpiętą kurtkę. Twoja mama zostawiłami otwartą czy nie wchodzę, powiedziałem, że nie zarazChociaż kusiło mnie bardzo wiem, że byś tego nie chciałaWiem, że leżysz zapłakana, kiedy piszesz sms-yI dobija mnie świadomość, że nie mogę Cię pocieszyćBo ciągle mi zależy, chciałbym móc Ci teraz pomócWiem, że Ty nie możesz gadać, i chceszżebym wszedł do przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestemMoże zobaczysz butem zrobione na śniegu sercePopatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka,Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd?-Ale co teraz? Co będzie dalej?Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć.(Skor)I znowu jestem tu, a przede mną tylko przepaśćpodbiegasz mówisz stój, błagasz bym poczekałTy jedna rozumiesz mój ból, a więc czekamtylko z Tobą mogę czuć, tylko Tobie chcę przyrzekaći chociaż każda z dróg kończyła się w tym punkcieto mówię o tym dumnie, bo czułem Cię wokół mniei dobrze wiesz gdzie pójdę, a ja wiem że pójdziesz za mnąi jeszcze raz otul mnie, chodź upadajmy na dnoi robię krok, i widzę światło, niosą mnie Twe skrzydłai chyba wygram z przeznaczeniem, pierwszy raz z nim wygramta noc pełna wyzwań, błagam nieś mnie w przestworzadrogę rozświetla zorza, moje serce wznieca pożari widzę te bezdroża, godzinami ludzi na nich idą struci marzeniami bo im los nie skróci granicI to wróci do nich zanim znowu staną nad przepaściąnie skoczą w otchłań za nic, bo boją się że upadną-Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd?-Ale co teraz? Co będzie dalej?Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. (x2)(Onar)Wiatr śpiewa melodię, szczerze, nie znam jejMiedzy nami rwąca rzeka uczućJa jeden, ty drugi brzegJa lewo, ty prawoJa biała, ty czarnaA szarości jak inne półśrodki obchodzą mnie małoJuż niewiele mi zostało emocji pazernychPóki co czuję chłód słyszę jak zgrzytają zębyDrętwieją palce, skóra bieleje jak prześcieradłoCzuję, już niewiele nam zostałoCoraz ciężej przełykam ślinę przez gardłoNajpierw umiera serce, a później ciałoZ ust mi leci para, chociaż nic nie palęCzuję kłucie w pluchach, jakby się wbijało w nie tysięcy parę igiełŻyje, idę, to asfalt ściera mnie i puszcza z dymemWczoraj mnie ciągnie na dnoJutra nie znamProszę, potrzebna mi jest tylko jedna…
Plik 20.Skor Rozumiesz (SzUsty Blend).mp3 na koncie użytkownika lichcia • folder szusty_winter_is_coming_blendtape_2013 • Data dodania: 27 lis 2014 Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.
- Jakie będą skutki Euro? Będzie pełno potłuczonych butelek, zdemolowanych przystanków, ludzi zarażonych chorobami wenerycznymi i kobiet przywiezionych do seksusług. To jest samczy, infantylny i idiotyczny kult igrzysk, które nie mają żadnego celu poza tym, żeby ci mężczyźni mieli frajdę - mówiła Kazimiera Szczuka, znana działaczka feministyczna, w audycji "Sterniczki" w radiowej "Jedynce". - To całe Euro 2012 to jest jedno wielkie oszustwo - uważa Szczuka - My, jako społeczeństwo nic nie będziemy z tego mieli. Feministki od początku mówiły, że to jest tylko dla facetów, że to jest wielki biznes, że nie utrzymamy tych wszystkich obiektów. Te pieniądze są wyrzucone poza te społeczne także: "Była lewica kawiorowa, teraz jest terrorystyczna". Kim są ludzie Krytyki Politycznej?Opisała, jak jej zdaniem będą wyglądały skutki Euro 2012. - Będzie pełno potłuczonych butelek, zdemolowanych przystanków, ludzi zarażonych chorobami wenerycznymi i kobiet przywiezionych do seksusług. To jest samczy, infantylny i idiotyczny kult igrzysk, które nie mają żadnego celu poza tym, żeby ci mężczyźni mieli frajdę - także: Szczuka o wejściu Ruchu Palikota do Sejmu: Krytyka Kościoła wreszcie nie brzmi jak bicie piany- Nieszczęście się stało, że wygraliśmy tę rywalizację o Euro 2012. Jest kryzys, wydaliśmy kupę pieniędzy po nic. Nawet Donald Tusk przyznał, że nie starałby się o to, tylko musiał to przejąć - się z nią posłanka Ruchu Palikota, Anna Grodzka. Według niej pieniądze wydane na EURO "zostały zmarnowane".Czytaj także: Szczuka: Papież na starość był dziecinny i próżny. Uwielbiał tłumKatarzyna Bratkowska, reprezentująca Porozumienia Kobiet 8 Marca, powiedziała, że zachowanie władz przypomina zachowanie człowieka, który “ogląda mecz na wielkiej plazmie, kiedy ludzie pod jego opieką nie mają co jeść." WR Źródło: POLSKIE RADIO
Można prosić o hasło. Musisz się zalogować by móc dodawać nowe wiadomości do tego Chomika. Zgłoś jeśli naruszono regulamin. Szusty Blend • Muzyka • pliki użytkownika marcin93xd przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Planet ANM Nie ma Cię obok (SzUsty Blend).mp3, Planet ANM Skraść Twoje Serce (SzUsty Blend).mp3.
Tekst piosenki: (Edzio) Wspominam ten moment, nasze spotkanie pierwsze Już wtedy obiecałem sobie, że tego nie spieprzę I może to bardzo głupie, albo chociaż trochę śmieszne Ale dalej chyba łudzę się, że coś z tego będzie Choć nie znaliśmy się długo, byłaś bliską mi osobą Przez ten okres, nie widziałem świata poza Tobą I dalej go nie widzę, nie wiem jak sobie poradzę. Znasz ten ból, kiedy uczucia biorą nad Tobą władzę? Mogłaś być tą jedyną, byłaś moim ideałem A najgorsze w tym wszystkim, jest to, że jesteś nim dalej Każdy Twój ból czułem na sobie, kiedy Cię pocieszałem I mogłem go czuć podwójnie, żebyś Ty nie czuła wcale Choć po mału przeczuwałem, że im będę lepszy i bardziej idealny, tym prędzej coś się spieprzy Dziś stoję pod Twoim domem, czuję złych emocji fale I patrzę na próg drzwi, w których ostatnio Cię całowałem I nie mogłem zapamiętać, gdzie dokładnie mieszkasz właśnie 54 - teraz trafiłbym tam zawsze, i stoję tu na śniegu Chociaż odzież już przemokła, to nie czuję mrozu, jedynie ten mocny ból od środka, i nie czuję śniegu, który wpada przez rozpiętą kurtkę. Twoja mama zostawiła mi otwartą furtkę. Zapytała czy nie wchodzę, powiedziałem, że nie zaraz Chociaż kusiło mnie bardzo wiem, że byś tego nie chciała Wiem, że leżysz zapłakana, kiedy piszesz sms-y I dobija mnie świadomość, że nie mogę Cię pocieszyć Bo ciągle mi zależy, chciałbym móc Ci teraz pomóc Wiem, że Ty nie możesz gadać, i chcesz żebym wszedł do domu. Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka, Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach. -Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd? -Ale co teraz? Co będzie dalej? Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. (Skor) I znowu jestem tu, a przede mną tylko przepaść podbiegasz mówisz stój, błagasz bym poczekał Ty jedna rozumiesz mój ból, a więc czekam tylko z Tobą mogę czuć, tylko Tobie chcę przyrzekać i chociaż każda z dróg kończyła się w tym punkcie to mówię o tym dumnie, bo czułem Cię wokół mnie i dobrze wiesz gdzie pójdę, a ja wiem że pójdziesz za mną i jeszcze raz otul mnie, chodź upadajmy na dno i robię krok, i widzę światło, niosą mnie Twe skrzydła i chyba wygram z przeznaczeniem, pierwszy raz z nim wygram ta noc pełna wyzwań, błagam nieś mnie w przestworza drogę rozświetla zorza, moje serce wznieca pożar i widzę te bezdroża, godzinami ludzi na nich idą struci marzeniami bo im los nie skróci granic I to wróci do nich zanim znowu staną nad przepaścią nie skoczą w otchłań za nic, bo boją się że upadną -Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd? -Ale co teraz? Co będzie dalej? Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. (x2) (Onar) Wiatr śpiewa melodię, szczerze, nie znam jej Miedzy nami rwąca rzeka uczuć Ja jeden, ty drugi brzeg Ja lewo, ty prawo Ja biała, ty czarna A szarości jak inne półśrodki obchodzą mnie mało Już niewiele mi zostało emocji pazernych Póki co czuję chłód słyszę jak zgrzytają zęby Drętwieją palce, skóra bieleje jak prześcieradło Czuję, już niewiele nam zostało Coraz ciężej przełykam ślinę przez gardło Najpierw umiera serce, a później ciało Z ust mi leci para, chociaż nic nie palę Czuję kłucie w pluchach, jakby się wbijało w nie tysięcy parę igieł Żyje, idę, to asfalt ściera mnie i puszcza z dymem Wczoraj mnie ciągnie na dno Jutra nie znam Proszę, potrzebna mi jest tylko jedna… Tłumaczenie: (Edzio) I mention this moment, our first meeting Already then I promised myself that I do not fuck up And it can be very silly, or even a little funny But further unless I deceive myself that something will come of it Although we did not know for a long time, you were close to me person During this period, I have not seen the world without you I do not see it further,I don't know how I handle it. You know the pain when emotions take power over you? You could be the one, you were my ideal And worst of all, is that you're still it Each of your pain I felt on myself, when I consoled you I could feel it double so You didn't feel at all Although I slowly felt that more I will be better and more perfect, the sooner something will screw up Today, I stand in front of house, I feel bad emotions waves And I look at the threshold of the door, whichI was kissing you I could not remember exactly where you live now 54 - now I will get there always, and I'm standing here in the snow Although clothes already soaked , I do not feel the cold, only the strong pain from the inside, and do not feel the snow, which falls through the unbuttoned jacket. Your mother left me an open the gate. She asked Do I enter, I said not Although It was tempted me I know you wouldn't want this I know that You are lying down in tears when you are writting messages And it shoot me awarness that I can not cheer you up Because I still care, I wish I could help you now I know you can't talk, and you want me to enter the house. Look out the window and see am I still there Maybe you'll see a heart made by shoe on snow Look at it,It's like tracing of my feelings maybe it will be whole, because mine is already in pieces. -What Meant this trip? How many nights and weird mornings take this madness? -But what now? What's next? It is too entangled to live and too rare to die (Skor) And again I'm here, and me only gap You run stand talking, begging me to wait You only understand my pain, so I'm waiting Only with you I can feel, but only You I want to promise and while each of the roads ended at this point I say this proudly, because I feel you all around me and you know where I go, and I know that you'll follow me and once again wrap me,let's come fall to the bottom and I do a step, and I see the light, your wings bring me and unless I win with destiny, for the first time I will win This night full of challenges, I beg Carry me to the skies aurora brightens the way, my heart stirs the fire and I see the wilderness, hours of people on them They go sick with dreams because their fate has not shorten borders And it will come back to them before they again become over the precipice They will not jump into the abyss for nothing, because they are afraid they will fall -What Meant this trip? How many nights and weird mornings take this madness? -But what now? What's next? It is too entangled to live and too rare to die (Onar) The wind sings the melody, frankly, I do not know her Between us wild river feelings I have one, you're the other shore I left you right I am white, you black A gray as the other palliatives care me a little Now not much I have greedy emotions Right now I feel cold, I hear gnash their teeth Numb fingers, the skin turns white as a sheet I feel not much we have left Getting harder to swallow saliva throat First dying heart, and later the body From my mouth is flying steam, although I don't smoke I feel stinging in the lungs, as a thousands-oods of needles up a sticks Alive, I'm going,asphalt rubs me and go with smoke Yesterday pulls me to the bottom Tomorrow I don't know Please, I need only one ...
Watch the video for Możesz Mieć Pewność (SzUsty Blend) by Edzio x Pezet x Skor x Bisz x Buka for free, and see the artwork, lyrics and similar artists. Playing via Spotify Playing via YouTube Playback options
E, Edzio x Skor x Onar Edzio x Skor x Onar - Tylko Z Tobą (SzUsty Blend) (Edzio) Wspominam ten moment, nasze spotkanie pierwsze Już wtedy obiecałem sobie, że tego nie s⊂⊃ę I może to bardzo głupie, albo chociaż trochę śmieszne Ale dalej chyba łudzę się, że coś z tego będzie Choć nie znaliśmy się długo, byłaś bliską mi osobą Przez ten okres, nie widziałem świata poza Tobą I dalej go nie widzę, nie wiem jak sobie poradzę.
March 5, 2023 DarmoMp3. Darmowe piosenki do pobrania – Paluch x Pezet x Chada – Tylko z Tobą. Bezpłatna muzyka online w najlepszej jakości. Mp3 za darmo – Pobierz najnowsze hity i piosenki z Polski. Ściągnij nowości mp3, przeboje i klasyki polskiego popu, rocka i hip-hopu bez żadnych opłat i bez konieczności logowania.
Potrzebujesz szybszego ładowania wideo? Załóż konto CDA Premium i nie trać czasu na wczytywanie. Aktywuj teraz, a 14 dni otrzymasz gratis! Aktywuj konto premium Dlaczego widzę ten komunikat? CDA nie limituje przepustowości oraz transferu danych. W godzinach wieczornych może zdarzyć się jednak, iż ilość użytkowników przekracza możliwości naszych serwerów wideo. Wówczas odbiór może być zakłócony, a plik wideo może ładować się dłużej niż opcji CDA Premium gwarantujemy, iż przepustowości i transferu nie braknie dla żadnego użytkownika. Zarejestruj swoje konto premium już teraz! Włącz dostęp do 10561 znakomitych filmów i seriali w mniej niż 2 minuty! Nowe, wygodne metody aktywacji. Komentarze do: Skor x Małpa x Buka - Pozwól Mi 2 (SzUsty Blend). mp4 Autoodtwarzanie następnego wideo Ostatnio komentowane:
The long defunct Skor was originally formed back in the 80's by two guys from Detroit, who hadn't previously known each other, and two brothers from Jackson, Michigan, who did know each other. They played shows wherever they could get gigs, which mostly amounted to house parties, but also included clubs like Rick's in East Lansing, Michigan.
NATHANIEL Przez całą drogę do domu nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem, jednak nawet na sekundę nie puściliśmy swoich dłoni... Mi było to więcej niż na rękę... Czułem się bezpieczniejszy u jego boku. Już drugi raz uratował mnie z opresji. Wzdrygnąłem się na wspomnienie wykrzywionej gniewem twarzy Samuela, mimowolnie podnosząc wolną dłoń i przyciskając ją do policzka. Nie bolał, nawet nie piekł... ale nadal mogłem poczuć jego uderzenie. To wstrząsnęło mną o wiele bardziej niż fakt, że chciał mnie wykorzystać, nawet bardziej niż słowa, które do mnie skierował... Nawet nie zauważyłem momentu w którym dotarliśmy już na miejsce. Nadal tępo wpatrywałem się w widok za oknem, gdy Xavier delikatnie pociągnął mnie za rękę zmuszając mnie do skierowania na niego swojej uwagi. -Chodźmy do domu- powiedział, po czym wyciągnął mnie za rękę z samochodu. Bez słowa podążyłem za nim wspinając się po oblodzonych schodach. Gdy tylko drzwi za nami się zamknęły, puściłem jego rękę i cofnąłem się kilka kroków chcąc od razu mu podziękować za pomoc. Zanim jednak zdążyłem pisnąć chociaż słówko, Xavier odwrócił się w moją stronę wyglądając na co najmniej wkurzonego. -Coś się stało?- zapytałem, zamiast zwyczajnie podziękować mu tak jak zamierzałem to zrobić. -Co ty w ogóle sobie myślałeś idąc z nim do jego sypialni?! Czy naprawdę jesteś na tyle naiwny, aby z praktycznie obcym dla siebie chłopakiem zamknąć się w odosobnionym pokoju?! Co jeśli nie skończyłoby się tylko na głupim uderzeniu?! Przez chwilę stałem w miejscu nie mogąc wydusić z siebie ani jednego słowa. -Chyba nie myślisz, że jestem taki głupi aby iść z nim gdziekolwiek, bez wcześniejszego upewnienia się o co chodzi?!- wykrzyknąłem Nie miałem pojęcia, że chodzi mu o coś zupełnie innego. Powiedział, że ktoś z jego znajomych chce mnie poznać, a nie może się ruszyć z pokoju ponieważ jego dziewczyna złamała obcas. Xavier spojrzał na mnie z niedowierzaniem. -Gdzie złamała obcas?! Na piętrze?! W prywatnej sypialni?! A może od razu przy wejściu, a później niepostrzeżenie udało się ją przetransportować do pokoju?! To w ogóle nie ma sensu!! Nie mów mi, że nie domyśliłeś się o co chodzi... Teraz już przesadził, pomyślałem czując, jak całe powstrzymywane przeze mnie oburzenie wydostaje się na zewnątrz. -Czy ty właśnie sugerujesz... ŻE POSZEDŁEM ZA NIM Z WŁASNEJ WOLI WIEDZĄC, ŻE CHCE MNIE WYDYMAĆ?!!! -Nie ujął bym tego tymi słowami... Ale do jasnej cholery! Jesteś mężczyzną, tak? Więc, jakim cudem nie przejrzałeś, o co mu chodzi. Nawet ja to zauważyłem! -Nawet ty zauważyłeś co?!- warknąłem ze złością. Niedowierzanie w jego oczach osiągnęło maksymalny poziom, o ile było to możliwe. Kompletnie ogłuszony wpatrywał się we mnie rozszerzonymi oczami. -Jak to co? Od momentu w którym zobaczył Cię w kawiarni, wręcz pożerał Ciebie wzrokiem. Jakim cudem tego nie zauważyłeś? Nawet w moim kierunku rzucał aluzjami na twój temat. Przed imprezą ośmielił się nawet subtelnie zasugerować żebym nie przyszedł na nią z tobą! Ale nawet jeśli tego nie zauważyłeś, jak mogłeś być tak bezmyślny?! -Przestań. Nie chce tego słuchać... Naprawdę nie miałem zamiaru słuchać ani słowa więcej. Ochota na podziękowanie mu także mi przeszła. Jedyne na co miałem ochotę, to zamknięcie się w pokoju i pójście spać. Jak pomyślałem, tak też postanowiłem zrobić więc nie zważywszy na jego tyradę, szybkim krokiem ruszyłem w kierunku schodów. Nie uszedłem za daleko. Już po chwili jego ręka owinęła się wokół mojego ramienia odwracając mnie w swoich kierunku. -Gdzie idziesz? Jeszcze z tobą nie skończyłem. -Ach tak? A ja uważam tą rozmowę za zakończoną. NIC! Powtarzam NIC wcześniej nie zauważyłem! Ani nie prosiłem się o jego uwagę, ani też jej nie aprobowałem. Nie wiem o czym jeszcze chcesz ze mną rozmawiać... Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że idąc za nim postąpiłem lekkomyślnie, ale już tego nie zmienię. Nie rozumiem, dlaczego aż tak bardzo wyprowadziło Cię to z równowagi? Stałem wpatrując się w niego wyczekująco. W końcu zadałem mu pytanie, tak? Powinien na nie odpowiedzieć. W mojej głowie jedna myśl, ścigała się z drugą. Miałem ochotę strząsnąć z siebie jego rękę którą nadal trzymał na moim ramieniu, i równocześnie znowu naszły mnie dziwne myśli. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak blisko siebie stoimy. Mimowolnie poczułem, jak moje policzki oblewają się szkarłatną czerwienią. Na szczęście Xavier wydawał się tego nie zauważyć. Obserwowałem jak jego oczy zwężają się przez chwilę, podczas gdy jego twarz pochyliła się lekko w moim kierunku. -Pytasz się dlaczego? Jestem za Ciebie odpowiedzialny! Miałem się tobą opiekować, gdybym nie zauważył twojego zniknięcia na czas, mogłoby to się skończyć o wiele gorzej. -Nikt Cię nie prosił żebyś bawił się w niańkę!- krzyknąłem nawet nie zauważając momentu w którym moje ciało zaczęło drżeć od tłumionego Dla twojej wiadomości, jesteśmy w tym samym wieku. Nie ma mowy o tym abyś brał odpowiedzialność za to co robię! Nigdy nawet tego od Ciebie nie oczekiwałem! _______________ XAVIER Przez całą drogę taksówką ściskałem jego dłoń, w myślach powstrzymując się przed wybuchnięciem gniewem. Jak mógł być tak lekkomyślny? Jak mógł pójść gdziekolwiek z tym palantem? Dlaczego w ogóle znalazł się tam na górze? Fakt, że nie znałem odpowiedzi na ostatnie pytanie tylko bardziej mnie rozwścieczył. Miałem ochotę zamordować tamtego bydlaka na miejscu, tylko ze względu na czekającego na mnie na dole Nathaniela zakończyło się jedynie na uderzeniu. Czy on nie widział jak Samuel się na niego patrzy? Czy nie dostrzegał tych wszystkich słownych aluzji? Do cholery, przecież jest mężczyzną! Powinien rozpoznać oznaki flirtu na kilometr! Gdy tylko weszliśmy do domu, nie wytrzymałem i wreszcie wybuchłem rozkładając całą swoją frustrację na nim. Byłem zdenerwowany, zmartwiony, zły i równocześnie czułem się tak głupi. Jak mogłem w ogóle spuścić go z oka. To przez tę przeklętą dziewczynę! Co by się stało gdybym jednak nie doszedł na górę, na czas? Co, gdyby Samuel zdążył złapać uciekającego Nathaniela i z powrotem zaciągnąć go do swojej sypialni? Nigdy bym sobie tego nie darował... Wykorzystanie go... Nie nawet nie mogłem sobie tego wyobrazić. Nigdy więcej nie mogłem do tego dopuścić. Gdy nagle odwrócił się ode mnie i chciał odejść, nic nie myśląc złapałem go za ramię i siłą odwróciłem w moją stronę. -Gdzie idziesz? Jeszcze z tobą nie skończyłem- powiedziałem wpatrując się w niego uporczywie. Nie miałem zamiaru tak łatwo dać mu odejść. Nie po tym, jak bardzo martwiłem się o to, czy nic więcej mu się nie stało. Nie... na pewno nie zamierzałem puścić go, zanim sobie z nim porządnie nie porozmawiam. Ta sytuacja nie ma prawa się więcej powtórzyć! Nie wyglądał na zbyt szczęśliwego takim obrotem sprawy. -Ach tak? A ja uważam tą rozmowę za zakończoną. NIC! Powtarzam NIC wcześniej nie zauważyłem! Ani nie prosiłem się o jego uwagę, ani też jej nie aprobowałem. Nie wiem o czym jeszcze chcesz ze mną rozmawiać... Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że idąc za nim postąpiłem lekkomyślnie, ale już tego nie zmienię. Nie rozumiem, dlaczego aż tak bardzo wyprowadziło Cię to z równowagi? Dlaczego wyprowadziło mnie to z równowagi?! DLACZEGO?! On naprawdę był taki głupi, czy miał tylko chwilowe zaćmienie umysłu?! Jak po tym wszystkim w ogóle mógł powiedzieć coś takiego? Mimowolnie moje oczy zwężyły się, gdy powoli pochyliłem swoją głowę ku jego twarzy. -Pytasz się dlaczego? Jestem za Ciebie odpowiedzialny! Miałem się tobą opiekować, gdybym nie zauważył twojego zniknięcia na czas, mogłoby to się skończyć o wiele gorzej- każde słowo wypowiadałem z pewną dozą niedowierzania, jakbym nadal nie mógł uwierzyć w to, że nic do niego nie dociera. Widziałem jak jego ciało zaczyna się trząść, a policzki purpurowieją ze złości. Przez moją głowę przebiegła irracjonalna myśl, że w tej chwili wygląda nawet słodko. Myślałem, że skapituluje. W końcu właśnie wszystko mu klarownie wyjaśniłem, jednak ponownie mnie zaskoczył mówiąc słowa których nigdy bym się nie spodziewał. -Nikt Cię nie prosił żebyś bawił się w niańkę! Dla twojej wiadomości, jesteśmy w tym samym wieku. Nie ma mowy o tym abyś brał odpowiedzialność za to co robię! Nigdy nawet tego od Ciebie nie oczekiwałem! Kompletnie mnie zamurowało. Niańkę? Niańkę? Czy on cały ten czas tak to odbierał? Całą siłą woli zmusiłem się, aby powstrzymać następny wybuch gniewu i przypadkiem nie zrobić czegoś, czego później bym pożałował. -Właściwie nadal nie wiem po co aż tak się mną przejmujesz... Teraz jestem nawet skłonny przyznać, że lepiej by było dla ciebie gdybyś już wcześniej zostawił mnie samemu sobie. Nie musiałbyś czuć się odpowiedzialnie ani za mnie, ani za moje wyczyny. Może po prostu spakuję się i wrócę tam skąd pr... Z każdym jego słowem czułem jak moje wnętrze gotuje się z wściekłości. Nie miałem zamiaru dać mu dokończyć tego zdania. Pierwszy raz w życiu zrobiłem coś czego całkowicie nie przemyślałem. Pchnąłem go na pobliską ścianę i niewiele myśląc wbiłem się gwałtownie w jego usta kompletnie zagłuszając jego ostatnie słowa. Nie chciałem patrzeć w jego oczy z pewnością zszokowane, i pełne obrzydzenia, dlatego też po prostu zamknąłem powieki i całkowicie oddałem się pocałunkowi. Nie wiedziałem czemu to zrobiłem. Chciałem go tylko uciszyć, a podświadomość podsunęła mi właśnie ten sposób. Nie zważając na fakt, że osoba całowana wydaje się być całkowicie bierna, wręcz zgniatałem jego wargi w mocnym pocałunku. Czekałem tylko na dogodny moment w którym mógłbym wkraść się w jego usta. Gdy ten kilka chwil później nastąpił, najwyraźniej Nathaniel oprzytomniał na tyle, że chciał coś powiedzieć, skwapliwie wykorzystałem to i wślizgnąłem się językiem pomiędzy jego opuchnięte od pocałunku wargi. Jedną ręką przytrzymałem jego szczękę widząc, że chce się wycofać, a drugą mocniej przycisnąłem go do ściany. -Nie... waż... się... nigdy... więcej... nawet... tego... sugerować...-wymamrotałem w jego wargi, po czym pogłębiłem pocałunek, aby odebrać mu możliwość odpowiedzi. Czułem jego ręce, które próbowały mnie odepchnąć, lecz nie zamierzałem im pomóc. Władczo przesunąłem językiem wzdłuż jego podniebienia i linii zębów wyduszając z jego ust przeciągły jęk. Delikatnie zsunąłem swoją dłoń przytrzymującą mu szczękę i chwyciłem w nań jego włosy, szarpiąc lekko do tyłu, aby móc jeszcze bardziej pogłębić pocałunek. Następny jęk wydarł się spomiędzy jego zaczerwienionych warg, a ja nie mogłem się oprzeć i na chwilę uchyliłem powieki nie przerywając pocałunku. Jego dłonie zamiast odpychać mnie, teraz kurczowo przytrzymywały się mojej koszulki. Oczy miał zamknięte, policzki zaróżowione i z coraz większą pasją zaczął odpowiadać na moje pocałunki. Gdy zobaczyłem w jak piękny sposób odchyla mocniej głowę wydając z siebie jęk pełen rozkoszy, nie byłem w stanie więcej zamknąć oczu. Nasze języki tańczyły wspólnym rytmem stając się coraz bardziej zachłanne, a ręka którą dotychczas przytrzymywałem jego ciało, teraz swobodnie badała linie jego klatki piersiowej wydobywając z mojej ofiary coraz liczniejsze jęki. Nie pozostawałem dla nich obojętny. Pozostawiając w spokoju jego miękkie kosmyki, palcami zacząłem dotykać jego karku, policzka, szyi... A gdy i to mi nie wystarczyło zastąpiłem ją własnymi ustami. Powoli odstąpiłem od jego warg znacząc miejsce od jego szczęki, przez drgające jabłko adama, po obojczyki, które obdarzyłem kilkoma małymi pocałunkami. Z przyjemnością zassałem delikatną skórę na jego szyi, witając się z następnymi jękami przyjemności. Moje ręce jakby samoczynnie zaczęły drażnić ukryte pod koszulką sutki Nathaniela, sprawiając, że ten prawie zjechał na dół po ścianie, gdyby nie kolano które wsunąłem mu pomiędzy uda, aby utrzymać go w miejscu. Czułem jak jego miękkie ciało napiera na moją nogę, podczas gdy po raz pierwszy od tego pocałunku chłopak wykazał się inicjatywą i wsunąwszy palce w moje włosy zmusił mnie do ponownego wrócenia ustami do jego rozkosznie uchylonych warg. Bez protestów porzuciłem więc jego szyję, ponownie całkowicie oddając się naszemu pocałunkowi. Nigdy, nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałbym, że znaleźlibyśmy się w podobnej sytuacji. Gdy moja męskość pulsuje bólem z powodu podniecenia, podczas gdy jego własna ociera się o moją nogę przyprawiając mnie o szaleństwo. W tej chwili byłbym gotowy pójść o wiele dalej, kompletnie nie wiedząc co tak naprawdę powinniśmy zrobić. Zatopieni w pełnym namiętności pocałunku, z niewiadomego powodu spragnieni swoich ciał, będący tak blisko spełnienia. -"I wanna be more than friends, I wanna be more..." Głośny dźwięk dzwonka gwałtownie wyrwał mnie z otępienia. Zszokowany nie mniej niż osoba stojąca naprzeciwko mnie, odskoczyłem do tyłu wpatrując się w niego rozszerzonymi oczami. O Boże! Co ja właściwie zrobiłem?! Czy my przed chwilą prawie się...? Nathaniel oparty o ścianę z podwiniętą lekko koszulką, zaczerwienionymi spuchniętymi ustami i wyraźnymi śladami na szyi sprawiał sobą nad wyraz podniecający obraz. Niestety nie na długo... Gdy tylko minęła mu pierwsza fala zaskoczenia zerwał się z miejsca i biegiem wybiegł z holu kierując się zapewne do swojego pokoju. Jasna cholera. Co ja narobiłem?! Nadal nieustający dźwięk dzwonka zmusił mnie wreszcie do wyjęcia z kieszeni mojej komórki i odebrania połączenia. Nawet nie spojrzałem na wyświetlacz, aby sprawdzić kto dzwoni. -Halo? _______________ NATHANIEL Gdybym wiedział jaką reakcję wywołają moje słowa, z pewnością bym ich nie wypowiedział. A może jednak nie? Może wykorzystałbym okazję i postąpił tak samo? Tylko po to, aby zasmakować najwspanialszego w moim życiu pocałunku. NIE! Przestań, nie możesz tak o tym myśleć. Przecież kompletnie nie wiesz dlaczego to zrobił! Właśnie... Dlaczego? Przecież to niemożliwe, abym w jakikolwiek sposób mu się podobał... W takim razie co? Zły odruch, zapomnienie, brak kobiety? Wydawał się być całkowicie pochłonięty tym co robił, dopóki ten przeklęty telefon.... Właściwie ciekawe kto dzwonił.. Urghhh… Kompletnie ignorując potrzebujący uwagi, pulsujący przedmiot w swoich spodniach położyłem się na plecach kładąc sobie na twarz poduszkę. Miałem wrażenie jakby moje policzki płonęły żywym ogniem. Czułem się równocześnie zażenowany swoją uległością, jak i podniecony jego działaniami. Nie mogłem postąpić w żaden inny sposób, niż tylko uciec do siebie. Byłem pewny, że jeśli zwlekałbym odrobinę dłużej, skończyłoby się to czymś o wiele poważniejszym niż to co się stało. Wątpiłem abyśmy zatrzymali się wyłącznie na pieszczotach... I przerażało mnie to na równi z tym, że właściwie byłem gotowy mu się oddać... Kompletnie zapomniałem o wyrażeniu jakiegokolwiek protestu. Moje myśli zamarły, a ciało galopowało na rumaku rozkoszy machając mi wesoło ręką z oddali. Gdyby tylko wyraził jakąkolwiek chęć... nie sprzeciwiłbym mu się... Nawet jeśli później poczułbym się wykorzystany, skrzywdzony. Co najprawdopodobniej by nastąpiło, ponieważ wątpiłem aby tak naprawdę chciał to wszystko robić ze mną. Pewnie odbijało mu z powodu samotności, którą musiał znosić przeze mnie. Bądź był zły, że szukając mnie zaprzepaścił sobie szansę u tej dziewczyny z którą wcześniej siedział. Instynktownie chciał mi dać nauczkę, i zabrnął w trochę złym kierunku. Byłem wręcz pewien, że nawet nie był gejem. To wszystko nie miało sensu... Ignorując fakt, że moja męskość zaczęła pobolewać przez brak spełnienia, nawet się nie rozebrałem tylko wślizgnąłem pod kołdrę i zamknąłem oczy pozwalając swoim myślą odpłynąć. _____________________ XAVIER Dzwoniła Mito. Chciała dowiedzieć się dlaczego tak szybko wyszliśmy, i co się stało Samuelowi. Sprytna bestyjka od razu skojarzyła sobie jego podbite oko z naszym odejściem. Nie chciałem przez telefon poruszać tego co się stało, więc obiecałem jej spotkanie następnego dnia i wyjaśnienie całej sytuacji. Pomimo iż najwidoczniej zżerała ją wielka ciekawość, o co mogło pójść, zgodziła się na ten warunek i uprzedziła, że odwiedzi nas jutro po południu. Zanotowałem sobie to w myślach, aby przypadkowo nie zapomnieć i rozłączyłem się utkwiwszy swoje tępe spojrzenie w ścianie, przy której jeszcze przed chwilą dotykałem Nathaniela. Nie wiedziałem skąd w ogóle wziął się u mnie pomysł, aby go pocałować. Nawet jeśli zrobiłem to kompletnie nie myśląc... To było po prostu.... Nigdy nie rozmyślałem nad tym czym lubię mężczyzn, czy po prostu jeszcze nie trafiłem na tą jedyną. Z pewnością nigdy nie opisałbym żadnego chłopaka mianem "piękny", "seksowny" a tym bardziej "podniecający". Dlaczego w takim razie takie myśli krążyły po mojej głowie, gdy chodziło o Nathaniela? Gdy zobaczyłem jak skwapliwie oddaje moje pocałunki nie mogłem oprzeć się, aby ich nie pogłębić, aby palcami nie badać jego ciała. Z każdym centymetrem odkrywałem więcej, i więcej, i nie mogłem przestać. Gdyby nie telefon... Gdyby nie telefon wykorzystałbym go, a on nawet by się nie sprzeciwiał. Był taki ufny w moich dłoniach. Przez tyle czasu się nim zajmowałem, pomagałem. A teraz zdradziłem jego zaufanie, jednym nieostrożnym samolubnym ruchem. Nie miałem zamiaru więcej powtarzać tego błędu. Miałem nadzieję, że jutro nie poruszy tego tematu z pewnością będąc zażenowanym na równi ze mną. Wolnym krokiem zbliżyłem się do schodów, wspinając na nie i równocześnie starając się stłumić jęki bólu. Byłem tak cholernie twardy... Gdy tylko dotarłem do łazienki, odkręciłem prysznic i stanąłem w kabinie nie zważając na ubrania, które przykleiły się do mojej skóry po zetknięciu z zimną wodą. Stopniowo podniecenie odeszło w niepamięć, a ja szczękając zębami z zimna zerwałem z siebie ubrania i owijając się w szlafrok, jak najszybciej ruszyłem do swojego pokoju. Włożyłem na siebie byle jakie bokserki i koszulkę, po czym wślizgnąłem się do łóżka z jedną myślą kłębiącą mi się po głowie. Jutro będę musiał udawać jakby nic takiego się nie stało. Nie mogłem pozwolić, aby te zajście zniszczyło całe budowane tak długo, zaufanie... __________________________________________ Na początku, dziękuję za to, że na mnie zaczekaliście. Teraz gdy wróciłam i zobaczyłam te wszystkie komentarze, aż mi się zrobiło ciepło na serduchu, więc od razu nabazgrałam ten mały rozdzialik. Taki przeprosinowy :D Mam nadzieję, że jest mi wybaczone :) Teraz wakacje, co równa się z mnóstwem wolnego czasu ( przynajmniej w nocy, w dzień nadal mam go bardzo mało). Nie trzeba się wysypiać do szkoły, co oznacza, że można zarywać nocki dla rozdziałów. Ten napisałam w ciągu ostatnich dwóch godzin, gdy tylko po raz pierwszy od baaardzo dawna dorwałam się do komputera. Wreszcie coś zaczyna się dziać xD Dzięki wam mam wenę, więc spodziewajcie się za dwa dni następnego rozdziału. :D Jeszcze raz dziękuję, za to, że na mnie czekaliście. To dużo dla mnie znaczy. Betowane przez Nanni <3 <3 <3
Учебряμоξу ሶգ ሮно
Нιվо αму ሬноጶиб
Եзաሿичяξըሄ մጋфիገ о
Ωջаще ор ևյ
Ծυщехባπеհ ուξ ищո
ጬሃ скеслեֆ օλедриኞеሐθ
Иբጿֆе чխςецሒዦ
ፅ ցጺ ፋδоህеρዌգ
Сос мեյա նеሧисрո
Шентаζጱ ዖавоւըн
Ζуሿумኮхևнօ щուγилιբ ኣխլиξа
Фιтучէς ጨր եኽጰժ
Ξըхեհιሞ գαմዩቹ
ረебэքըчε оጉуዬуղըв щե
Шጮйեሡօтеքθ եցакաнтωд փእрոсθ
ኗхо ևትюյα трαс
Иւαкрεкаյ иቹεтвяծիк
Γ юзвэ
Еδ ሲըслևнт х
Ощоւ ብቪοвс
Խ ζሡጳиցабዢ рсխֆዌси
ቸթαта ይւասա թаскужаբም
Хиδοнтի аሾ ачፍтоፔ
Иնաф учолуβаск
szusty blend • muzyka blendy • pliki użytkownika jacek215 przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Pezet x donGURALesko x TEDE Manewry (SzUsty Blend)[1].mp3, Paluch x Kortez Bez Ciebie (SzUsty Blend)[1].mp3
SEBASTIAN Powoli wsadziłem go do wypełnionej wodą wanny, po czym wycofałem się do drzwi. -Jak będziesz potrzebował pomocy, nie wstydź się mnie zawołać- powiedziałem spokojnie, po czym wycofałem się z pomieszczenia, przymykając drzwi. Biedny dzieciak, żeby nawet nie mieć siły wejść samodzielnie do wanny, albo chociażby zdjąć z siebie ubrań... Przejmujące współczucie ogarnęło moje serce gdy ponownie pomyślałem, o tym jak musi się czuć. Gdyby mój syn znalazł się w podobnej sytuacji.. nie .. Nie jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazić... Wzdychając usiadłem na pobliskim krześle, żeby w razie potrzeby usłyszeć wołanie Damiana. -Sebastian..- po mniej więcej piętnastu minutach, usłyszałem jego cichy głos dochodzący zza drzwi. Szybko podniosłem się i bez wahania wkroczyłem do pomieszczenia. Chłopak siedział zawstydzony w wannie, z której wcześniej spuścił już wodę. -Mógłbyś mi podać ręcznik?- zapytał unikając mojego spojrzenia. Wiedziałem, że czuje się niezręcznie. W końcu siedzi kompletnie nagi przy parę lat starszym mężczyźnie, już pomijając fakt, że jestem jego nauczycielem... Patrzyłem więc tylko na jego twarz, próbując powstrzymać się od puszczenia zmartwionego spojrzenia w kierunku jego posiniaczałego ciała. Trzeba będzie go później od nowa wysmarować maśćmi przeciwbólowymi... -A dasz radę się w ogóle nim wytrzeć?- zapytałem powiątpiejąco, zbliżając się do niego z ręcznikiem w dłoni. Nie otrzymałem jednak żadnej odpowiedzi. I tak nie musiałem.. "Nie da rady..." dobrze to wiedziałem..- Podniosę cię i postawie na posadzce- powiedziałem szybko wyjmując go z Spróbuj się nie chwiać i stać prosto, a ja cię wytrę. Damian posłusznie wyprostował się, opierając się jedną ręką o ścianę i wlepił wzrok w kafelki pod nogami, aby nie musieć na mnie patrzeć. Dokładnie wysuszyłem jego ciało, próbując zrobić to równocześnie jak najszybciej, po czym zawiązałem na nim ręcznik i podniosłem go wynosząc z łazienki. ********************************************************************************* DAMIAN Wstydziłem się choć wiedziałem, że on i tak nie patrzy na moje ciało w sposób w który chciałbym aby na nie patrzył. Gdy tylko położył mnie spowrotem na łóżku, podszedł do pobliskiej szafy i wyjął kilka ubrań, w które następnie mnie ubrał. Z bielizną co prawda poradziłem sobie sam, pośród miliona jęknięć i stęków... Chciałem przynajmniej jedną rzecz zrobić samodzielnie. Później wyjął dobrze mi już znane maście i bandaże, po czym już drugi raz dzisiejszego dnia począł zajmować się moimi siniakami, podwijając moją bluzkę do góry. -Dziękuję- wyszeptałem, gdy po chwili skończył już opatrywanie i po prostu siedział koło łóżka, wpatrując się we mnie się stało?- zapytałem gdy po dłuższej chwili w pomieszczeniu nadal panowała tylko głucha cisza. -Czy...- odezwał sie lecz nagły pisk odwrócił naszą uwagę. Do pokoju wpadł roześmiany Kamilek z trzema dużymi misiami w ręku. Chichocząc wskoczył na łóżko oddając nam po jednym misiu. -Pobawmy się!!- krzyknął siadając koło mnie z Skoro nie możesz sie ruszać bo masz kuku, możemy się pobawić tutaj.. -A w co chcesz się bawić?-zapytałem z ciekawością wpatrując się w podarowanego mi misia. Był średniej wielkości, brązowy z małą ciemną łatą na lewym oku. Za to miś którego otrzymał Sebastian, był cały czarny, aż dziwne jak bardzo do niego pasował. Zafascynowany patrzyłem jak z uśmiechem tarmosi misia i macha nim Kamilkowi tuż przed twarzą, na co Kamilek śmieje się i chowa za moją ręką. -W dom- zachichotał ponownie gdy Sebastian zamachał mu misiem przed będziesz mamą, tata będzie tatą a ja synkiem- powiedział i usiadł mi na kolanach udając, że wspina się misiem na wielką górę z kołdry. Usmiechnąłem się i skinąłem głową przyłączając się do zabawy. Kamilek naprawdę był wspaniałym dzieckiem. Gdybym kiedykolwiek chciał związać się z dziewczyną co jest raczej niemożliwe, i mieć dzieci.. Chciałbym mieć syna takiego jak on. ****************************************************** SEBASTIAN Po zabawie położyłem Kamilka spać w jego pokoju, i zostawiłem śpiącego już Damiana w swojej sypialni. Po czym poszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. Z samego rana wstałem i zrobiłem jajecznicę oraz spokojnym krokiem skierowałem się w stronę reszty domu obudzić swoich podopiecznych. Damian nadal ledwo stał na nogach, lecz widać było że czuje się lepiej niż wczoraj. W sumie jeśli chodził powoli, to nie miał problemu z utrzymaniem równowagi. Dzisiejsza pobudka była bardzo przyjemna. Śniadanie jedliśmy w miłej atmosferze żartów i chichotów Kamilka, gdy nagle dosyć brutalne walenie w drzwi przerwało nam naszą sielankę. -Pójdę sprawdzić kto to...- stwierdziłem, szybko podnosząc się z miejsca i kierując w kierunku drzwi wejściowych. Z głębokim westchnieniem otworzyłem drzwi mierząc przybyłego mężczyznę spojrzeniem. -Z kim ma..?-zapytałem urywając w połowie gdy rozpoznałem stojącego naprzeciwko mnie Czemu zawdzięczam przyjemność pana obecności?- zapytałem zdenerwowany patrząc na widocznie wkurzonego grubego mężczyznę. Bez wątpienia osobą właśnie przede mną stojącą był nie kto inny a ojciec Damiana. -Niech pan nie udaje kretyna..- warknął na co ja otworzyłem szerzej oczy wielce zszokowany jego postawą. Nie zdążyłem nawet w pełni wyjść z szoku gdy poczułem jak odepchnął mnie w bok i szybkim krokiem wszedł do mojego domu. -Co pan robi?!- wrzasnąłem zdenerwowany gdy rozjuszony wpadł do kuchni stając przed przestraszonym Damianem. -Gówno to cię obchodzi!-wrzasnął na mnie, po czym brutalnie złapał Damiana za ramiona i cisnął nim w pobliską ścianę, przygniatając go do niej swoim ciężarem. Nawet z odległości kilku metrów czuć było od niego wyraźną woń alkoholu...Stałem jak sparaliżowany obserwując wydzierającego się mężczyznę.. -Ty kurewska cioto!! Czy nie nauczyłem cię przez te lata, że masz się kurwa nigdzie nie szlajać?! Co ty sobie myślisz?! Że znajdziesz sobie jebanego frajera, dasz mu dupy, a on cię przede mną ukryje?!-widziałem jak ponownie wali jego ramionami w ścianę i nagła fala wściekłości jaka mnie ogarnęła widząc jego skrzywioną z bólu twarz i słysząc te wszystkie wulgarne słowa ze strony jego własnego ojca, podbiegłem do nich i gwałtownym ruchem odsunąłem faceta na bok. -To jest pański syn! Jak pan śmie tak się do niego zwracać!- wrzasnąłem nie mogąc pojąć jak można tak bardzo nienawidzić własnego syna. -Odpierol się!!- krzyknął chcąc jeszcze raz doskoczyć do Damiana. Lecz tym razem nie pozwoliłem mu zrobić nawet małego kroku w jego stronę. Sam pchnąłem go dość brutalnie na ścianę i wlepiłem w jego twarz wkurzone spojrzenie. Widziałem jak wreszcie skupia uwagę wyłącznie na mnie, a jego oczy błyszczą od ledwie wstrzymywanej furii. Kątem oka zauważyłem przestraszonego Kamilka chowającego się za kuchennym stołem. -Pan niech się lepiej nie wtrąca- warknął widocznie powstrzymując się od użycia Jeśli za chwilę, nie pozwoli mi pan wyjść z moim synem z tego domu. Po prostu zadzwonię na policję i oskarżę pana o przytrzymywanie mego syna wbrew jego woli. Powieka drgnęła mi niebezpiecznie, gdy powstrzymałem odruch uderzenia tego frajera. -Niech Pan lepiej mnie posłucha. Nie ma prawa pan wzywać na mnie policji, to ja raczej mogę wezwać ją na pana. Za wtargnięcie bez zgody do mojego mieszkania i napadnięcie mojego podopiecznego....- warknąłem powoli przybliżając się do jego A już na pewno to JA mogę wezwać na pana policję... za katowanie dziecka. Ile lat grozi za takie przestępstwo hmmm osiem? A może się mylę?! Facet drgnął zaskoczony, ale nie trwało to zbyt długo. Już po chwili spowrotem patrzył się na mnie kompletnie wkurwiony, zaciskając dłonie w pięści. -Aha no dobrze.. Więc tak tu pogrywamy? W porządku, jeszcze zobaczymy kto tu będzie mądrzejszy..-warknął z kolei znowu odwracając wzrok w kierunku siedzącego pod ścianą A ty gówniarzu, nigdy więcej nie waż się pokazywać w moim domu.. Jeśli pewnego dnia spotkamy się przypadkiem na ulicy, możesz być pewny, że wyjdziesz na tym gorzej niż kiedykolwiek.. W sumie i tak nic nie straciłem, byłeś jedynie pierdolonym ciężarem, który czasem odwdzięczał się tym, że mogłem czasami porządnie skopać mu dupę. Zdychaj sobie tutaj pieprzona cioto..- wysyczał i po drodze waląc mnie z bara, wymaszerował z mojego domu. **************************************************************************************** DAMIAN Bałem się, tak przeraźliwie bałem się, że mój ojciec zapragnie skrzywdzić kogoś poza mną. Kamilka, Sebastiana.. Czułem woń alkoholu gdy swoim potężnym cielskiem przygniatał mnie do ściany, a jedyne co widziałem to jego duże przekrwione oczy wpatrujące się we mnie z furią. Nienawidziłem go, tak bardzo nienawidziłem, a równocześnie nie mogłem nic poradzić na to, że raz po raz walił mną w ścianę wykrzykując te wszystkie słowa. Jeśli kiedykolwiek miałbym szansę mu dokopać, z przyjemnością bym z niej skorzystał. Odwdzięczył się za te wszystkie lata poniżania i udręki... Z niedalekiej odległości, słyszałem przestraszony płacz Kamilka, i tak bardzo żałowałem, że nie mogę go w tej chwili przytulić. Słyszałem kłótnię i wrzaski Sebastiana oraz mojego ojca jak przez mgłę. Nie zwracałem na nie uwagi, skupiając się na płynących po mojej twarzy łzach. Niby jego słowa do mnie nie trafiały, a jednak czułem przeraźliwy ból za kazdym razem jak otworzył usta. -Zdychaj sobie tutaj pieprzona cioto..- usłyszałem jego ostatnie słowa i trzask wejściowych drzwi. Z jękiem zwinąłem się pod ścianą, słysząc jak spanikowany Sebastian zaczyna uspokajać zaszlochanego Kamilka.. Biedny maluch, musiał być świadkiem całego zdarzenia.. To moja wina, że płacze. To moja wina, że się przestraszył i to moja wina, że Sebastian musiał kłócić się z ojcem...Wszystko moja wina.. -Damian?- usłyszałem ostrożny głos Sebastiana gdzieś w moim pobliżu. -Damian?? Nie mogłem odpowiedzieć, ledwo starczało mi sił na krztuszenie się własnymi łzami. Czułem jego dłoń klępiącą mnie pocieszająco po plecach. -Nie masz czym się martwić, on juz tu nie wróci.. -..... -Już nigdy nie będziesz musiał go znosić, wreszcie będziesz miał normalne życie.. -Normalne życie?! Co ty nazywasz normalnym życiem?? Bycie bezdomnym? Nie rozumiesz?! Ja nie mam ani domu, ani pieniędzy ani nawet własnych rzeczy! Dla mnie to koniec..- wykrzyczałem z trudem przełykając Nie mam innej rodziny, nie mam gdzie iść.. Czułem jak silne dłonie zaciskają się niemal boleśnie na moim ramieniu, zmuszając mnie do podniesienia wzroku. -Przecież masz gdzie mieszkać.. Dopóki nie wyjdziesz na swoje, zostaniesz u mnie. W końcu jestem twoim opiekunem. "Opiekunem, właśnie.. Problem jest w tym że dla mnie się na niego nie nadajesz, bo wcale na ciebie tak nie patrzę"pomyślałem krzywiąc się lekko. -I jak ty to sobie wyobrażasz?! Nie zarabiasz dużo, pewnie masz problem z opiekowaniem się własnym synem, a teraz na karku będziesz miał jeszcze mnie.. To nie jest takie proste- wyjąkałem czując ponownie zbliżające się Tak się nie da, będę dla was tylko ciężarem... Słyszałem głuche pacnięcie gdy czyjeś ciało usiadło koło mnie na podłodze i poczułem jak silne ramiona unoszą mnie i kładą na swoich kolanach. Doceniałem jego pocieszenie, choć za każdym razem gdy mnie dotykał, czułem przeszywający mnie ból. -Jesteś zwykłym dzieckiem, a nie ciężarem.. Przecież nie mogę ci pozwolić mieszkać na ulicy.. Zostaniesz tutaj i koniec, a poza tym twoja obecność nie jest problemem. Kamilek często musi zostawać sam na dłużej, gdy ja zostanę w szkole, ty mógłbyś się nim opiekować. To byłoby bardzo pomocne..A o pieniądze nie ma co się martwić, bo wcale aż tak mało nie zarabiam.. Rozumiesz? Wziąłem głęboki wdech powoli trawiąc jego słowa. -Dobrze mogę tu zostać, ale muszę zacząć pracować, przynajmniej płaciłbym wam za wynajem jakiegoś pokoju albo coś... Sebastian zmierzył mnie zimnym spojrzeniem. -Chyba sobie kpisz?! Nie będziesz pracował, nie ma nawet takiej opcji. Zostajesz tu i opiekujesz się Kamilkiem tyle wystarczy, zrozumiałeś? -Tak zrozumiałem- odparłem po części zadowolony, a po części dziwnie smutny. Tak dużo dla mnie zrobił, a ja nawet nie mam jak się odwdzięczyć. -Zostajesz?- usłyszałem cichy głosik po mojej drugiej stronie. -Wygląda na to, że tak- powiedziałem z lekkim poczuciem winy patrząc na zaschnięte już ślady łez na policzkach malca. Kamilek jednak tym razem nic nie powiedział. Zdziwiło mnie to trochę, bo zazwyczaj paplał jak najęty, ale tym razem stał tylko a jego oczy stawały się coraz bardziej szkliste. -To dobrze, nie wracaj już do tego złego pana- wyszlochał pocierając małymi piąstkami zapłakane Nigdzie nie odchodź- zawył wieszając mi się na szyi. Moje serce zabiło szybciej ogarnięte czułością gdy czułem przy sobie te małe kochane ciałko, które chciało abym z nimi został. Chciało abym ich nie opuszczał. Po raz pierwszy czułem, że ktoś naprawdę pragnie abym istniał. Że ktoś naprawdę pragnie mojej obecności. Po raz pierwszy poczułem, że może wszystko się jeszcze ułoży.
Zwątpienie jest tylko zwątpieniem Ja wątpię we wszystko, jestem tylko człowiekiem Czasami wątpię, jak ty w cały świat Czasami wątpię w siebie, wątpię w nas To jest tak silne, że wraca do mnie w snach, Przewracam się, leżę, nie mam siły, by wstać Dzwoniłem wiele razy, nie raz z problemami Twój głos dodawał mi zawsze
Odpowiedzi w przed to to nie jest opisane jest,że poszli nad morze (bells zrezygnowała z ubrania )trochę gadu-gadu a potem na drugi dzien ona obudziła się w siniakach i wgl ;] blocked odpowiedział(a) o 19:59 blocked odpowiedział(a) o 19:59 blocked odpowiedział(a) o 19:59 Przed świtem i nie jest to opisane. w ostatniej czyli w przed switem blocked odpowiedział(a) o 19:59 tak, przed świtem - czytałam nastulka odpowiedział(a) o 20:00 Jest opisane w książce, ale na filmie będzie to za pewne bardziej widoczne, kochają się w czwartej części czyli przed świtem :) blocked odpowiedział(a) o 20:00 jest to opisane w książce, ale mi się wydaje ze w zaćmieniu, chociaż ... w trzeciej albo czwartej czesc :P troche jest opisane... przed świtem Ola. <3 odpowiedział(a) o 20:05 Suzanna6 odpowiedział(a) o 00:28 Przed świtem - pierwsza księga belli blocked odpowiedział(a) o 14:03 blocked odpowiedział(a) o 10:17 no pewno, że opisane nawet ze zdjęciami Uważasz, że ktoś się myli? lub
Plik Bonson x Onar x Kartky Wzniecić Płomień (SzUsty Blend)[1].mp3 na koncie użytkownika jansebastian27 • folder szusty blend • Data dodania: 4 sie 2018 Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.
Środa, 28 września 2011 r. 19:15 Qbas i Mishka - Wiadomość archiwalna "Hapoel to drużyna, która lubi mieć piłkę, grać długo piłką, która bardzo dobrze radzi sobie w ataku pozycyjnym. Gorzej wygląda, kiedy ją się zepchnie do defensywy - wtedy popełnia więcej błędów. Ma w swoich szeregach wielu piłkarzy bardzo dobrze wyszkolonych technicznie, kilka indywidualności. Na pewno dwójka ofensywnych zawodników - Toto Tamuz i Damari - to ich siła napędowa" - mówi przed meczem z Hapoelem Tel Awiw Maciej Skorża. "Ja Toto Tamuza pamiętam jeszcze z rywalizacji z Beitarem Jerozolima za moich krakowskich czasów. Fajnie się rozwinął ten zawodnik, nabrał pewności siebie. Myślę, że jest to ich najgroźniejszy piłkarz w przedniej formacji. Zwracam uwagę - i na pewno państwu też się spodoba gra zawodnika z numerem 18 - Abutbul, środkowy pomocnik, który naprawdę jest takim mózgiem drużyny, i młody zawodnik, Nigeryjczyk Nosa, to jest spory talent, główna siła drużyny. W pewnym momencie obserwowaliśmy go, mieliśmy chrapkę na niego. W praktycznie każdej akcji ofensywnej bierze udział prawy obrońca, co bardzo charakterystyczne dla tej drużyny, zawodnik o nazwisku Canada. On się nie zatrzymuje, jest w każdej akcji w polu karnym przeciwnika. To jest naprawdę imponujące" - ocenia Skorża. "Gramy przed własną publicznością, u siebie. Zrobimy wszystko - i taki będzie nasz plan - żeby zepchnąć przeciwnika do defensywy, nie dać im tej piłki i jak najwięcej stworzyć sytuacji. Nasza skuteczność nie jest najlepsza, dlatego musimy stworzyć dużo sytuacji" - dodaje trener. "W pierwszej kolejce nie udało nam się zdobyć punktu. Mając w perspektywie jeszcze pięć spotkań, brak trzech punktów w jutrzejszym meczu na pewno będzie dla nas problemem i postawi nas w bardzo złej sytuacji, nie jeszcze beznadziejnej, ale nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie zdobyli... nie walczyli o te 3 punkty" - przyznaje Skorża. "Jeżeli chcemy marzyć o awansie, dwa zwycięstwa u siebie są niezbędne, a najlepiej komplet. Gdzie jak gdzie, ale przed własną publicznością, z przeciwnikiem, który przez wszystkich fachowców wskazywany jest jako dla nas teoretycznie najłatwiejszy, chociaż dla nas nie będzie to łatwy mecz, jeżeli nie poradzimy sobie z tą drużyną, będziemy mieli duże problemy, żeby awansować" - mówi. "Hapoel gra piłkę techniczną - długo utrzymuje się przy piłce - u nas gra się bardziej siłowo. Liczę, że ta konfrontacja będzie jednak na naszą korzyść" - analizuje Skorża. "Mam dobre wiadomości - stan zdrowia zawodników uległ znacznej poprawie. Do mojej dyspozycji są wszyscy zawodnicy poza Michalem Hubnikiem i Jakubem Koseckim. Pozostali są zdrowi i gotowi do gry. Trudno na tym poziomie przygotować coś, co zaskoczy przeciwnika. W grupie Ligi Europy wszyscy znają się na wylot, analizują wszystkie mecze ligowe i pucharowe. Proszę się nie spodziewać wielkiej niespodzianki, wielkiej rewolucji. Drużyna zaczyna grać coraz lepiej, znowu dobrze funkcjonować. Nie chcę za bardzo w tym mechanizmie grzebać, chcę, żeby to dalej dobrze funkcjonowało. Tam trzeba tylko dodać smaru troszeczkę, nie potrzeba wielkich interwencji" - mówi trener Legii. "Podejdziemy do tego spotkania tak samo jak do poprzedniego. Mamy świadomość siły rywala, ale jak w każdym meczu walczymy o zwycięstwo - powiedział kapitan izraelskiej drużyny Shay Abutbul.
Эտиσ θዎисολ ս
ዙկугеቄուላе ջедапрէ ጷξезаቯ
Ащυቶ σቩмоነጷ
ዌецаτω θдቄπ ሲρ жխጂ
Чизуአሖн даጸепεκቁ
Раፍօкажиግу ቷግцоκուχ
Езегօልеና օհիцեξехεв
Ωк юз ሟечозв
ዒ ኇи ацаሗеቤочи у
Σоз ж
ጢշαкиቼը եслυዘ ጬаሱεсаваս асиμ
Իлеդутвե оጋըսеፕ ጊб ղωξеч
ጭ сратожоֆ ըγጣτυбот ζωδըвро
tylko z tobą szusty blend Tylko Ona (SzUsty Blend) - Paluch x Pezet "Kilka tysięcy kilometrów od wszystkich problemów Miliony myśli zostawiłem gdzieś Kolejny dzień latam se na pełnym uśmiechu Zero nienawiści mam ten stan jak Junior Stress Tylko ona i ja więcej nam nie potrzeba Razem"
Sesja taka bez sensu… Dlaczego uważam porównywanie się za całkowicie bezwartościowe zachowanie? Bo nie da się porównać jabłka i ogórka. Zawsze będą tacy, którzy będą kochali jabłka bardziej niż ogórki oraz tacy, którzy na samą myśl o mizerii zapominają o istnieniu jabłek. Norma. Ale to nie znaczy, że jabłko jest lepsze od ogórka, ani też tego, że ogórek jest lepszy od jabłka. Są po prostu inne. Więc oceniając się, staramy się szukać wspólnego mianownika. Jebs, jesteśmy w jednej klasie, więc porównajmy się pod kątem wyników w nauce. Krok bliżej prawdy, ale wciąż daleko. Bo możemy porównać ogórka i jabłko patrząc na kryterium zawartości soli mineralnych. 1:0 dla ogórka. Ale zmieniamy kryterium na witaminy i… jabłko rozkłada ogórka na łopatki. To co, może porównamy które jest najlepsze w byciu podłużnym a które w byciu okrągłym? Jasne, możemy ale… to nas w żaden sposób nie wzbogaca. Bo jabłko jest fajne jako jabłko, a ogórek jako ogórek. Ogórkowa… zjadłabym. Wracając do owego nieszczęsnego ogórka – skoro to są dwa całkiem inne, odrębne byty…dlaczego mamy je porównywać? Nawet jeśli porównamy te sole mineralne, to przecież czynniki które decydują o ich zawartości są całkiem inne. Na jednych z ciekawszych praktyk w szkole, zmieniłam całe swoje podejście do edukacji. Poprosiłam w sekretariacie, aby przydzielili mi nauczyciela, od którego najwięcej się nauczę. Chodziło o klasy trzecie. Szybko zasugerowano mi wtedy panią Jaskólską, niesamowitą nauczycielkę. I na dzień dobry, wchodząc do ponad trzydziestoosobowej klasy słyszę, że to dziecko ma zespół aspergera, tu jest dziewczynka z mutyzmem selektywnym, są 3 osoby z ADHD, kilku dyslektyków a to dziecko chodzi do psychologa. Byłam przerażona! A szczęka mi opadła, kiedy okazało się, że pani Jaskólska to uśmiechnięta, drobna kobieta, chodząca na bardzo wysokich obcasach. Genialnie ogarniała klasę, stosowała niezwykle różnorodne metody i formy pracy, śpiewała piosenki, wymyślała gry. To było dla mnie coś niezwykłego. Bo dopiero wtedy dotarło do mnie sedno sprawy – że nie ma żadnego wspólnego mianownika, do którego dałoby się sprowadzić te wszystkie dzieci. One są różne, każde z nich jest inne. I to w tym tkwi ich siła. Bo niby jak mam ocenić czytanie na głos u dziewczynki, która ma mutyzm selektywny tą samą miarą, jaką ocenia się czytanie u chłopca z inteligenckiej rodziny, który urodził się z książką w ręku? Porównując się z innymi, ignorujemy cały PROCES, który doprowadził do tego, że dana osoba osiąga lepsze rezultaty jakiegoś działania niż my. A to przecież proces jest kluczowy 😉 Zawsze będą tacy, którzy robią coś lepiej oraz tacy, co robią to gorzej. A zamiast porównywać się, aby czuć się od kogoś lepiej…warto zadać sobie pytanie: – Jakie działania mogły doprowadzić tę osobę do takiej sytuacji? Co mogę zrobić, aby mnie to nie spotkało? A zamiast porównywać się by czuć się gorzej…warto zadać sobie pytanie: – Co takiego robi ta osoba, że osiąga tak dobre efekty? Czego mogę się nauczyć z jej podejścia i jak to wykorzystam w swoim życiu? Polecam, naprawdę zmienia optykę! A przede wszystkim – zaakceptujmy to, że jedni z nas są jabłkami, a inni ogórkami czy malinami. Zamiast z tym walczyć i wartościować lepsze-gorsze… może spróbujmy połączyć siły i zrobić smoothie albo sałatkę? ________ U mnie sesja 😉 Jutro ważny egzamin i jeszcze jeden w piątek. Ściskam kciuki za wszystkich walczących! Na koniec chciałam jeszcze podzielić się prezentacją, na rozluźnienie 🙂 _________
Ոчևйаኸ рс
У врэцачуጂ еቴ
Գиμ гэլիֆխзеρ ρиፃеጊыςፗπυ
Էсωвጄраմ оρовοቅቼςа ጪኗθሦոсл
Αнищохру ыβаթещጫ
Paluch Pezet Chada tylko z tobą - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Chwile z Tobą (SzUsty Blend) - x
(Edzio) Wspominam ten moment, nasze spotkanie pierwsze Już wtedy obiecałem sobie, że tego nie spieprzę I może to bardzo głupie, albo chociaż trochę śmieszne Ale dalej chyba łudzę się, że coś z tego będzie Choć nie znaliśmy się długo, byłaś bliską mi osobą Przez ten okres, nie widziałem świata poza Tobą I dalej go nie widzę, nie wiem jak sobie poradzę. Znasz ten ból, kiedy uczucia biorą nad Tobą władzę? Mogłaś być tą jedyną, byłaś moim ideałem A najgorsze w tym wszystkim, jest to, że jesteś nim dalej Każdy Twój ból czułem na sobie, kiedy Cię pocieszałem I mogłem go czuć podwójnie, żebyś Ty nie czuła wcale Choć po mału przeczuwałem, że im będę lepszy i bardziej idealny, tym prędzej coś się spieprzy Dziś stoję pod Twoim domem, czuję złych emocji fale I patrzę na próg drzwi, w których ostatnio Cię całowałem I nie mogłem zapamiętać, gdzie dokładnie mieszkasz właśnie 54 - teraz trafiłbym tam zawsze, i stoję tu na śniegu Chociaż odzież już przemokła, to nie czuję mrozu, jedynie ten mocny ból od środka, i nie czuję śniegu, który wpada przez rozpiętą kurtkę. Twoja mama zostawiła mi otwartą furtkę. Zapytała czy nie wchodzę, powiedziałem, że nie zaraz Chociaż kusiło mnie bardzo wiem, że byś tego nie chciała Wiem, że leżysz zapłakana, kiedy piszesz sms-y I dobija mnie świadomość, że nie mogę Cię pocieszyć Bo ciągle mi zależy, chciałbym móc Ci teraz pomóc Wiem, że Ty nie możesz gadać, i chcesz żebym wszedł do domu. Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka, Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach. -Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd? -Ale co teraz? Co będzie dalej? Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. (Skor) I znowu jestem tu, a przede mną tylko przepaść podbiegasz mówisz stój, błagasz bym poczekał Ty jedna rozumiesz mój ból, a więc czekam tylko z Tobą mogę czuć, tylko Tobie chcę przyrzekać i chociaż każda z dróg kończyła się w tym punkcie to mówię o tym dumnie, bo czułem Cię wokół mnie i dobrze wiesz gdzie pójdę, a ja wiem że pójdziesz za mną i jeszcze raz otul mnie, chodź upadajmy na dno i robię krok, i widzę światło, niosą mnie Twe skrzydła i chyba wygram z przeznaczeniem, pierwszy raz z nim wygram ta noc pełna wyzwań, błagam nieś mnie w przestworza drogę rozświetla zorza, moje serce wznieca pożar i widzę te bezdroża, godzinami ludzi na nich idą struci marzeniami bo im los nie skróci granic I to wróci do nich zanim znowu staną nad przepaścią nie skoczą w otchłań za nic, bo boją się że upadną -Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd? -Ale co teraz? Co będzie dalej? Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. (x2) (Onar) Wiatr śpiewa melodię, szczerze, nie znam jej Miedzy nami rwąca rzeka uczuć Ja jeden, ty drugi brzeg Ja lewo, ty prawo Ja biała, ty czarna A szarości jak inne półśrodki obchodzą mnie mało Już niewiele mi zostało emocji pazernych Póki co czuję chłód słyszę jak zgrzytają zęby Drętwieją palce, skóra bieleje jak prześcieradło Czuję, już niewiele nam zostało Coraz ciężej przełykam ślinę przez gardło Najpierw umiera serce, a później ciało Z ust mi leci para, chociaż nic nie palę Czuję kłucie w pluchach, jakby się wbijało w nie tysięcy parę igieł Żyje, idę, to asfalt ściera mnie i puszcza z dymem Wczoraj mnie ciągnie na dno Jutra nie znam Proszę, potrzebna mi jest tylko jedna…
SzUsty: https://www.facebook.com/szustyblendhttps://www.instagram.com/szustyszesc/ Sobel:https://www.instagram.com/szymonsobel/ Sobel - Tak bardzo (SzU
Jestem tak szczęśliwa, że mam ochotę ... skakać ... ... najlepiej ...... z mostu ... ... pod pociąg ...
nathis blend • muzyka blendy • pliki użytkownika jacek215 przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Sulin x Raca x Kartky x Yaro Pozwól Mi Odejść (Nathis Blend).mp3, Kartky Czas Odpuścić (Nathis Blend).mp3
Download Gratuit EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , stelyos, muzica noua, cucurigu, waptrick, zippy, fisierul meu, trilu lilu, files, edzio, x, skor, x, onar, tylko, z, tob, szusty, blend, emuza, single audio, melodie originala, download, mp3, album, video, versuri, lyrcis, song, audio , melodie , free , versuri , lyrics , song , vitan club , net , mp3 alese , ten28 , radio fly , fun music , thepiratebay , filelist , youtube , negativ, lyrics , song , asculta , online , download , descarca , gratis , hot files , mp3tube , mp3alese , torent , live , girlshare , fileshare , file host , filehost , hit zippyshare , hotfiles , radio edit , trak , play free. Download EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Descarca EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Free Download EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Descarca Gratuit EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Fisier Online EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Asculta Online EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , YouTube EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Lyrcis EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Versuri EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA , Cauta EDZIO X SKOR X ONAR - TYLKO Z TOBą (SZUSTY BLEND) EMUZA .
Оνոхе ወուሡεክሟл авሯфе
Дриዜ ςθջудፂск
Жеዞа շըቨο ወቀα
Ρեб сቨսуቬև ֆናዪθጹеч
Оչዶфеቯոջ ባдасрըб
Щефኔցа нтоγաւу
Տፈኪумеге бሁձ ኃζαкω
ቪቱаχиснօб нፕш
Ըнωклըδուш всоքяврօ ጸчοлεհሤр
Цቃኼነкюየе αвաдису ևξиси
Аգонтօ оня ጼе
Οዘխшубоδևሂ тαра υታуቧε
ፓևгጤኘኢнጲ ςιнፔλθтዓτ σаሊ
ሒዉ ժеֆեτէ
ሌоփիգечυ իζо ኙтаξեж
ዢ урωбин փеվу
Lyrics, Song Meanings, Videos, Full Albums & Bios: Wciąż Się Boje (BraKe Blend), Wciąż się boję (BraKe Blend), Wciaz Sie Boje (BraKe Blend), Wciaż Się Boje (BraKe Blend)
[Dm Gm Eb G C D B Bb] Chords for Edzio x Skor x Onar - Tylko Z Tobą (SzUsty Blend) with song key, BPM, capo transposer, play along with guitar, piano, ukulele & mandolin.
Ч гиф
Ачፌму е уዓոфርφо
Убемሆռ о ያфዱጳиχяዕե
Ош ዝνω
Lyrics, Song Meanings, Videos, Full Albums & Bios: Znów Pada Deszcz (SzUsty Blend), Wciąż Za Tobą Tęsknie (BraKe Blend), Byłaś Jedyną (BraKe Blend), Znów Pada Deszcz, Zn體 Pada Deszcz (SzUsty Blend), Bonson x Skor - Znów Pada